„Gra o Tron” mogła wyglądać zupełnie inaczej. Oto wątki, które planował George R.R. Martin

W 1996 roku George R.R. Martin wydał swoją pierwszą książkę z serii „Gra o Tron”. Sam pisarz zawsze podkreślał, że nie miał szczegółowego planu na to, w którą stronę potoczy się historia, bo bał się, że straci całą przyjemność z pisania. Martin przyjął trochę inną strategię i zaplanował los swoich postaci i poszczególne wątki. Okazuje się, że wiele z nich z biegiem czasu uległo sporym modyfikacjom. I jak tak na nie patrzę – chyba dobrze, że tak się stało. Oto wątki, które miały znaleźć się w powieściach sadystycznego staruszka z brodą, ale ostatecznie się nie załapały.

UWAGA! Możesz tu znaleźć spoilery, więc dalej czytasz na własną odpowiedzialność.

Wątek numer 1: Sansa i Joffrey mieli mieć dziecko

sajf.gif

W dziwnym umyśle starca z brodą wykluła się wersja historii, w której Sansa miała ostatecznie poślubić Joffreya – jak było naprawdę wiemy wszyscy. Po ślubie para miała się doczekać wspólnego potomka, a sama bohaterka, stając przed wyborem Joffrey czy ród Starków, miała stanąć po stronie swojego męża. I byłby to „wybór, którego gorzko pożałowała” – jak głosiła jedna z rozpisek Martina.

Wątek numer 2: Arya, Jon i Tyrion, czyli trójkąt miłosny

arya jon thyrion.gif

WHAAAT? W pierwotnej wersji plan zakładał, że Arya zakocha się po uszy w Jonie – swoim przyrodnim bracie – który – UWAGA SPOILER – później okazałby się jej kuzynem. Ich miłość napotkałaby masę trudności, a jedna z nich miała przybrać postać karła, darzącego Aryę uczuciem i nienawidzącego przy tym Jona. Z drugiej strony, gdyby wątek ten zastąpił wybryki Cersei i Jamie’go, to może faktycznie miałby sens!

Wątek numer 3: Matka Smoków miała dotrzeć do Westeros już w drugiej książce z serii

giphy

W tym wątki żądna zemsty Daenerys miała wparować razem z dothrakami do Westeros już w drugiej książce, gotowa do walki. Jak wiadomo, Martin zaplanował dla niej jednak nieco inny los.

Wątek numer 4: Tyrion miał puścić z dymem Winterfell

thyr

W pierwotnej wersji w ogóle nie było Greyjoy’ów i to Tyrion miał przejąć władzę w zamku Starków. Zaraz po tym, w ramach, jakiegoś dziwacznego aktu zemsty miał kazać puścić z dymem cały budynek i wygnać Starków tak, żeby błąkali się po całym Westeros.

Wątek numer 5: Nie było Krwawych Godów

gody

Tak. Dobrze widzicie. Czym byłaby „Gra o Tron” bez Krwawych Godów? Boję się odpowiadać na to pytanie.

W każdym razie plan zakładał, że Robb Stark zginie po prostu w bitwie, jak jakiś pospolity żołnierzyk, a Catelyn umrze podczas swojej wyprawy za mur.

Wątek numer 6: To Tyrion miał zabić Joffreya

thyr joff

W serialu kończyło się na podejrzeniach, a w książce to właśnie Tyrion miał zabić Joffreya. W tej wersji nie było miejsca na Olenę Tyrell, a Martin chyba wyjątkowo nie lubił świńskiego blondyna, bo koniecznie chciał, żeby zginął. (Choć idąc tym tropem można uznać, że brodaty dziad nie lubi większości stworzonych przez siebie bohaterów).

Nawiasem mówiąc, powyższy gif przedstawia chyba jedną z najlepszych scen z serialu. Dobrze, że się zapętla!

Wątek numer 7: Dany miała zabić Khala Drogo

khal

I miała to być zemsta za zamordowanie jej brata. W efekcie Daenerys jest wdzięczna swojemu mężowi za to, że odebrał życie Viserysowi. I nie wiem jak wy, ale ja jestem wdzięczna Martinowi za to, że tak się sprawy potoczyły.

Wątek numer 8: Jamie miał zasiąść na Żelaznym Tronie

jamie

Ten jednoręki bandyta miał wymordować wszystkich swoich rywali i bezceremonialnie przejąć tron dla siebie. Właściwie w pierwszej wersji to właśnie Jamie miał być najbardziej złym ze wszystkich Lannisterów. Dobrze, że Martin się ocknął i postanowił podarować temu bohaterowi jednak nieco bardziej złożony charakter, prawda?

Wątek numer 9: Pięcioro bohaterów miało dotrwać do końca opowieści

valar

Tyrion Lannister, Daenerys Targaryen, Arya Stark, Bran Stark i Jon Snow – tę piątkę Martin postanowił wyróżnić szczególnie, dając im dar życia, a jak wiemy ze strony pisarza to naprawdę wyjątkowy gest. Nie byłabym jednak tak spokojna o ich losy, bo choć nie wiemy jeszcze jak się skończą, wcale nie można zakładać, że „wielka piątka” faktycznie dotrwa do końca tej opowieści.

Życzmy więc im – i sobie – dużo szczęścia! 😉