Tylko intelekt zdobi człowieka!

(Żartuję, chodź szybko zobaczyć przystojnych pisarzy!)

 

Żyjemy w czasach, w których wszyscy pokazali już wszystko i nie ma żadnych tematów tabu. Dzięki internetowi możemy podejrzeć, co na śniadanie je nasza ulubiona gwiazda filmowa i w której siłowni ćwiczy ten przystojny aktor z serialu.

Szeroko pojęte „celebryctwo” omija jakimś cudem pisarzy. Zdarzają się co prawda pojedyncze przypadki, jak ‚lans przy Mercedesie’ Szczepana Twardocha, ale poza tym, raczej rzadko oceniamy fizyczność tych, którzy przelewają na papier historie, ożywające potem w naszych głowach.

A już tak nawiasem mówiąc, to Twardoch zebrał porządne baty ze strony „środowiska” za to, że wystąpił w reklamie. Mercedesowi też się zresztą oberwało.

VsAktkpTURBXy84ZTE2MmUxNTRhZGYyZmRjMjZhNTEzZWZmNTRjZWVhYy5qcGeTlQMASc0Eus0CqZMFzQMUzQG8lQfZMi9wdWxzY21zL01EQV8vMTQwYjFjZmU3ZjBhYzUyZWRjMDEwZDcwOTc4ZTg0YmUucG5nAMIA

Czyli jak jesteś podrzędną aktorką, to możesz występować w reklamie pasztetów, ale jeśli piszesz całkiem przyzwoite książki, to nie mogą ci zapłacić za to, żebyś pozował przy eleganckim aucie? A czemu? Co to za podwójna moralność? A jak ci biedni pisarze mają promować swoją twórczość? Jak mają zaistnieć w świadomości społeczeństwa? Wpychamy ich biednych ciągle w ramy „to nie wypada”, „jak się pisze książki, to nie wolno” i oni w tych ramach siedzą i nie wychylają się za bardzo.

Nie wiem, jak Wy, ale ja w mediach chciałabym oglądać kogoś, kto nie dość, że wygląda dobrze i cieszy oko, to może pochwalić się jeszcze imponującą zawartością mózgu, klasą i intelektem.

Przenieśmy się więc na moment do świata, w którym możesz zostać międzynarodową gwiazdą, bo napisałeś książkę (i dobrze wyglądasz), a nie dlatego, że przez 30 sekund pokazałeś tyłek na kinowym ekranie (i dobrze wyglądasz). W tym świecie to ich oglądalibyśmy na ściankach!

(Tak, wiem, że niektórzy z nich już nie żyją, ale to mój blog i skoro już tworzę wyimaginowany świat, to niech będzie po mojemu, ok?)

Jack Kerouac

360-jack-kerouac-0309

Kerouac (1922 – 1969) to taki trochę James Dean literatury, ale nie pomogę wam w ustaleniu, co panowie mieli ze sobą wspólnego. Trzeba sobie trochę o tym poczytać.

Jack miał trzy żony oraz ciekawe i barwne życie. Grał w piłkę, bo był dobrym sportowcem. Pisał, bo niezły był z niego pisarz i podróżował, bo żądny przygód był z niego podróżnik. Ale też i umarł, bo lubił pić i ćpać.

Tematyka książek Kerouaca to w większości wątki autobiograficzne, dla jednych bardziej, dla innych mniej ciekawe. Wydaje mi się, że przy Kerouacu dużo zależy od umiejętności utożsamiania się z autorem i ogólnie rozumianej pasji do przemieszczania się.

Dzieła wybrane: „W drodze”, „Big Sur”, „Podziemni”, „Włóczędzy Dharmy”.

Leżeliśmy na plecach wpatrzeni w sufit i zastanawialiśmy się, co też Bóg najlepszego zrobił, kiedy sprawił, że życie jest takie smutne.

 Ernest Hemingway

ernest-hemingway-love-letters-1220x686

Pierwsze skojarzenia z Ernestem Hemingwayem (1899 – 1961) to siwa broda, alkohol i „o boże, dlaczego czytam jakąś książkę o starym człowieku, który już nie może?”.

Ale koniec końców samemu Ernestowi należy się szacunek, a już na pewno zasługuje na to, żeby znaleźć się w gronie przystojnych i DOBRYCH pisarzy.

Och! Gdyby Ernest bywał na ściankach, media miałyby używanie. Facet płynnie przechodził z jednego małżeństwa do kolejnego w takim tempie, że żon w swojej kolekcji uzbierał aż cztery. Podobno słynął z tego, że godzinami nieskromnie opowiadał o sobie i potrafił to robić, regularnie przytykając do ust butelkę z alkoholem.

Hemingway zabił się swoją ulubioną strzelbą – jego miłośnicy twierdzą, że wybrał taki sposób, aby pożegnać się ze światem na swoich warunkach. Złośliwi – że za dużo pił, miał paranoję i depresję.

Dzieła wybrane: „Komu bije dzwon”, „Pożegnanie z bronią”, „Mieć i nie mieć„.

Szczęście wśród inteligentnych osób to najrzadsza rzecz, jaką znam.

Hunter S. Thompson

hunter-s-thompson

Zanim zdziczał i wyłysiał, był bardzo przystojnym młodym mężczyzną. On zresztą chyba też tak o sobie myślał, bo jeśli jako bohater filmu pojawiał się na ekranie, portretował go Johnny Depp. Tak było chociażby w przypadku „Dziennika zakrapianego rumem” (ciekawostka: zdjęcia do tego filmu robił Polak, Dariusz Wolski).

Kolejny samobójca w tym zestawieniu. W liście pożegnalnym napisał: „67. To o 17 lat więcej, niż oczekiwałem i potrzebowałem” – a dalej było o tym, że na stare lata robi się marudny i zdziadziały i ludzie przy nim nie potrafią się już bawić.

A zabawa była ważną częścią życia Thompsona. Kto oglądał „Las Vegas Parano”, ten wie.

Wybrane dzieła: „Lęk i odraza w Las Vegas”,”Rumowy dziennik”, „Hell’s Angels. Anioły piekieł”.

Mieliśmy dwa worki marihuany, siedemdziesiąt pięć kulek meskaliny, pięć bibułek nasączonych ostrym kwasem, solniczkę nabitą kokainą, i całą galaktykę tęczowych dołersów, głupawek i nakręcaczy… a także ćwiartkę tequili, ćwiartkę rumu, skrzynkę budweisera, pół litra eteru i sporo amylu.

C.S. Lewis

tumblr_m9e8kfbg0y1rekivho1_1280

Na zdjęciach, które znajdziecie w sieci widać Lewisa w kwiecie wieku. Z przerzedzonymi włosami i odrobiną zmarszczek. Powyżej – tę przystojną wersję, na którą miło popatrzeć.

Jeśli chodzi o ciekawe fakty z życia C. S. Lewisa (1898 – 1963), to największe wrażenie robi jego… śmierć. Pisarz umierał niemal w tej samej chwili co jego kolega po fachu Aldous Huxley i w momencie, w którym strzelano do Johna F. Kennedy’ego. Był nawet taki świr, który napisał książkę o „dialogu w zaświatach” tej trójki. Opisał w niej, jak wyobrażałby sobie rozmowę dwóch pisarzy i pana prezydenta.

Sam Lewis prywatnie był odrobinę pokrzywdzonym przez los człowiekiem. Wcześnie stracił matkę, co sprawiło, że musiał uczyć się w szkole z internatem. Relacje z ojcem kiepsko mu się układały. Być może jednak właśnie dzięki temu, potrafił tak pięknie pisać o perypetiach młodych i pokrzywdzonych – Piotra, Zuzanny, Edmunda i Łucji.

Wybrane dzieła: „Opowieści z Narnii”, czyli: Lew, czarownica i stara szafa; Książę Kaspian; Podróż „Wędrowca do Świtu”; Srebrne krzesło; Koń i jego chłopiec;
Siostrzeniec czarodzieja; Ostatnia bitwa.

Jeśli ktoś z was przeżył kiedyś coś podobnego – jeśli płakał całą noc, aż zabrakło mu łez – to wie, że w końcu przychodzi pewien szczególny rodzaj spokoju. Człowiek czuje się tak, jakby już nic nigdy nie miało się zdarzyć.

Jens Lapidus

803a043e6149f29b_org

Poznajcie Jensa. Jens jest ze Szwecji i jak na prawdziwego Szweda przystało, pisze kryminały. Jens żyje, ale jest żonaty, więc tak jakby nie żył. Jedyną opcją na jakiekolwiek zbliżenie się do niego, jest zapoznanie się z jego twórczością.

Bez bicia przyznaję, że czytałam tylko część pierwszą „Czarnej Trylogii Sztokholmskiej”, która nosi tytuł „Szybki cash”. Ale jakoś teraz, tak nagle, dopadły mnie wyrzuty sumienia i najpewniej sięgnę po pozostałe dwie – „Zimna stal” i „Życie deluxe”. I czuję, że muszę zrobić to pilnie!

Wybrane dzieła macie powyżej.

Oczywistym celem reklamy było wzbudzenie potrzeby posiadania. Żeby zadziałała, obserwator musiał poczuć się gorszy od przedstawianego obiektu. Ten, kto patrząc na modelki, czuł się wystarczająco atrakcyjny i wysportowany, nie miał powodu, by kupować te ubrania. Ktoś zadowolony z siebie nie musi się ulepszać przez konsumpcję

George R.R. Martin

aebpz0o_700b

Pomyślałam, że koledze Jensowi ze Szwecji, przyda się w tym towarzystwie jeszcze jeden żyjący kolega. Choć ten już zbliża się raczej do końca swojej drogi. (Proszę, George, nie umieraj, zanim nie skończysz książki!).

Może lekko niechlujny. Może trochę niedomyty. Ale ten, kto zestawił ze sobą George’a Martina i Kit’a Harringtona był na całkiem dobrym tropie. Młody Martin nie miał nadwagi, nosił się nonszalancko. A na głowie mienił się bujny włos. Mienił się, bo tłusty. Ale jest OK.

Ten przebiegły obecnie 69-latek z żądzą mordowania, był kiedyś naprawdę spoko gościem. Czasem myślę, że to niesamowite, jak to możliwe, że jakiś gość z New Jersey sprawił, że poświęciłam tyle czasu na czytanie jego książek i oglądanie serialu. Pokłony panie Martin! (Naprawdę proszę, nie umieraj!).

Gra o tron (A Game of Thrones, 1996)
Starcie królów (A Clash of Kings, 1999)
Nawałnica mieczy (A Storm of Swords, 2000)
Uczta dla wron (A Feast for Crows, 2006)
Taniec ze smokami (A Dance with Dragons, 2011)
The Winds of Winter (w przygotowaniu)
A Dream of Spring (w przygotowaniu)

No i ja bardzo przepraszam, czyż nie zachęciłam was do czytania? Migusiem do księgarni albo biblioteki! Panowie patrzą!

– Sen jest dobry. – stwierdził. – Ale książki są lepsze.

Podobał Ci się ten post? Daj lajka. Będziemy w kontakcie: Facebook