I. Michalewicz – „Zbrodnie prawie doskonałe. Policyjne Archiwum X” [RECENZJA]

Iza Michalewicz – uznana reporterka i laureatka wielu prestiżowych nagród, wzięła się za bary z najbardziej tajemniczymi zbrodniami popełnianymi na terenie naszego kraju.

Nie ukrywam, że z powodu połączenia tematyki niewyjaśnionych przez lata morderstw z kunsztem reporterskim, jakim autorka niewątpliwie dysponuje, wobec tej książki miałam bardzo wygórowane wymagania. Już piszę, jaki był efekt ich zderzenia z rzeczywistością.

Michalewicz_Zbrodnie-prawie-doskonale_500pcx

Zacznę od tego, co nie daje mi spokoju. Chodzi mi tu o dysproporcję w objętości rozdziałów – na minus, bardzo krótki mimo wszystko rozdział o krakowskiej sprawie „Skóry”, na plus bardzo obszerny (a może nawet zbyt obszerny) rozdział o zabójstwie Jaroszewiczów. W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że Michalewicz zaczęła zbierać materiały do reportażu o Jaroszewiczach, jednak na jakimś etapie składania historii uznała, że jest go zbyt mało i postanowiła połączyć ich historię z innymi.

W rozdziale „Zapach ojca” mamy wszystko, co powinien mieć dobry reportaż: dobrą narrację, styl, dbałość o szczegóły, wybitne rozpisanie postaci biorących udział w całej sprawie, a także nieznane do tej pory fakty. (Pani Izo, zachęcam jednak do rozważenia sprawy – reportaż o Jaroszewiczach chłonęłabym jak gąbka!).

W tym reportażu Michalewicz bezbłędnie udało się wytknąć rażące błędy i uchybienia organów ścigania i dla mnie – poza oczywiście ciekawymi i mrożącymi krew w żyłach historiami – to był najmocniejszy punkt tej książki. Bo jak można zgubić dowody, na których są kluczowe odciski palców? Jak to możliwe, że zaledwie kilka dni po zbrodni pozwolono wyprać kołdrę, na której leżała ofiara? Czy to przystoi, żeby rodzina zamordowanego chłopca dostała pocztą, bez żadnego uprzedzenia, ubrania, które miał na sobie ich ukochany syn w dniu, w którym ktoś bestialsko odebrał mu życie?

Dobór historii opisanych w „Archiwum X. Zbrodnie prawie doskonałe” jest dość zręczny. Mamy tam sprawy znane dość szczegółowo szerszej publice („Skóra”, zaginięcie w Kościelisku, czy przypadek ‚Hakowego’), ale także te, o których niewiele wiadomo (jak na przykład fenomenalnie opisana sprawa rodzinnej tragedii w Michalczowej, która mogłaby być materiałem na dobry film).

Michalewicz dobrze opisuje także kulisy pracy policji, metody docierania do świadków,  przestępców, sztuczki psychologiczne i zmagania z biurokracją, która niejednokrotnie przyczyniła się do problemów z rozwiązaniem sprawy. Z tą biurokracją zderza się też autorka – bo w reportażu znajdziemy fragmenty dotyczące dość „szorstkich” relacji na przykład z prokuratorami.

Przebrnięcie przez lekturę wiąże się z emocjonalnym rollercoasterem – bo kiedy czytasz kryminał, wiesz, że to wszystko fikcja. Ale kiedy zaczynasz zapoznawać się z historiami, które napisało życie, mając świadomość tego, że każde zdanie zapisane w reportażu wiążę się ściśle z prawdą,  momentami dostajesz gęsiej skórki. Podczas lektury miejscami towarzyszyło mi rozczarowanie, ale to tylko z mojej winy. Zapomniałam, że w prawdziwym życiu nie każda historia musi kończyć się dobrze, choć całe twoje wnętrze krzyczy, że powinna.

Jeśli do tej pory mieliście wątpliwości, czy Archiwum X jest potrzebne i myśleliście, że czas leczy rany – ta książka zmieni odrobinę wasze spojrzenie na te kwestie.

Czy polecam? Tak. Choć fani dogłębnych analiz kryminologicznych mogą czuć drobny niedosyt. Nadzieję daje jednak zapisek autorki zawarty na ostatniej stronie „C.D.N.”.  Oby faktycznie nastąpił!

P.S. Udało mi się dowiedzieć bezpośrednio od autorki, że nie miała w planie napisania wyłącznie o Jaroszewiczach, a moje pierwsze wrażenie w tej kwestii było mylne. „Dokumentowałam tę sprawę po roku zbierania pozostałej dokumentacji. Niemniej poświęciłam więcej miejsca, bo jest wielowątkowa niczym hydra, i nikt wcześniej nie poświęcił jej należnej uwagi” – wyjaśniła mi Iza Michalewicz.

***

Lubisz czytać kryminały? To tak jak jeden z policjantów z Archiwum X. W nich prawda zawsze wychodzi na jaw, policjanci wygrywają, a sprawiedliwości staje się zadość.
Ale w prawdziwym życiu nie zawsze tak bywa.

Krakowska sprawa „skóry”, bestialskie morderstwo premiera Jaroszewicza, dziwne „samobójstwo” młodej dziewczyny w Łodzi – te i inne sprawy łączy jedno: ofiarom w brutalny sposób odebrano życie, a sprawcy długo pozostawali lub nadal pozostają nieuchwytni. Gdy działania policji, prokuratury i sądów zawodzą, policjanci z Archiwum X, tajnych zespołów do spraw niewykrytych zabójstw, są dla rodzin ofiar ostatnią nadzieją.

Reporterka Iza Michalewicz jako pierwsza dotarła do akt sądowych, zyskała zaufanie policjantów, świadków i rodzin ofiar. W trzymających w napięciu reportażach, z niezwykłą dbałością o szczegóły, opisuje zbrodnie (prawie) doskonałe. Ujawnia motywacje i metody działania morderców, przybliża sylwetki tych, którzy ich ścigają. I uparcie szuka odpowiedzi na dręczące ją pytanie: czy to możliwe, że o naszym życiu i śmierci, zbrodni i karze nieraz decyduje zwykły przypadek? – Wydawnictwo Znak.

Iza Michalewicz – uznana reporterka, laureatka nagrody Grand Press i finalistka Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. Autorka zbioru reportaży Życie to za mało. Notatki o stracie i poszukiwaniu nadziei oraz książki Rozpoznani o rozpoznanych na kadrach powstańczej kroniki filmowej uczestnikach powstania warszawskiego. Współautorka bestsellerowej biografii Villas. Nic przecież nie mam do ukrycia.

Iza Michalewicz 

„Zbrodnie prawie doskonałe. Policyjne Archiwum X”

Wydawnictwo Znak

Premiera: 28 lutego 2018

https://buybox.click/js/bb-loader.min.js

Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.