Fiona Barton – „Dziecko” [RECENZJA]

Thriller psychologiczny „Dziecko” był moim pierwszym spotkaniem z twórczością Fiony Barton. Uzbrojona w świadomość, że autorka przez większość swojego życia była dziennikarką i reporterką, poprzeczkę postawiłam wysoko.

Musicie wiedzieć jedną ważną rzecz, która bez wątpienia wpłynie na moją recenzję – przez 7 lat miałam bardzo podobne zajęcie. Pracowałam w redakcjach informacyjnych dwóch największych portali internetowych w Polsce i choć praca w gazecie różni się od tej w internetowej przestrzeni, wiele dylematów jest takich samych.

5a5e3f792af2e.jpg

Bohaterką, z którą utożsamiam się najbardziej, jest więc dziennikarka poczytnej gazety, która natrafia na krótką informację o tym, że na placu budowy znaleziono zwłoki noworodka.

Atmosfera w redakcji jest kiepska, konkurencja ze strony aspirujących dziennikarzy coraz większa, ale reporterski nos Kate podpowiada jej, że za tymi kilkoma zdaniami z wycinka z gazety może kryć się historia, która polepszy jej pozycję w skomplikowanym świecie redakcyjnych przepychanek.

W całym tym zamieszaniu Kate dostaje do pomocy stażystę, który jest pupilkiem redaktora naczelnego i tak zaczyna się ich wspólna „podróż”.

W międzyczasie ten sam nagłówek w gazecie widzą Emma i Angela. Każda z nich jest po przejściach. Każda w innym wieku. Każda kryje w sobie mroczną tajemnicę, a ich życie naznaczone jest bólem i niezamkniętymi sprawami.

Od tego momentu w głowie czytelnika mnożą się pytania: kim jest to dziecko? Kto był w stanie zakopać w brudnej i zimnej ziemi małe ciałko noworodka? Kim była jego matka? Jaka jest jego historia? I więcej – co z tym odkryciem mają wspólnego wyrzuty sumienia Emmy i rozdrapane rany Angeli? Czy Kate podoła i rozwiąże tajemnicę?

Najbardziej lubię takie pozycje, w których autor zręcznie, przez wszystkie strony książki, raz po raz podrzuca nam wskazówki, które już po rozwiązaniu zagadki dosłownie wybuchają nam w twarz i myślimy: „jak mogłam to przeoczyć?!”; „jak mogłam się nie zorientować?!”. I choć zakończenie „Dziecka” było dla mnie zaskoczeniem, to nie aż tak spektakularnym, jak mogłoby być.

W książce po prostu zabrakło wskazówek. Przez kilkaset stron wnikamy w umysł czterech różnych kobiet po to, żeby niemal na samym końcu pojawił się jeszcze jeden, inny punkt widzenia. Męski. Nie wiadomo po co. Był nawet moment, w którym poczułam, że się gubię. Zamiast podpowiedzi przede mną wyrastały kolejne fakty, miejsca i nazwiska.

„Dziecko” balansuje na granicy thrillera psychologicznego i powieści obyczajowej z delikatnym wskazaniem na ten drugi gatunek. Momentami książka jest aż nazbyt „przegadana”.  Jestem przekonana, że pewne kwestie na pewno dało się ująć sprawniej. Akcja rozkręca się de facto dopiero po kilkuset stronach i gdyby nie czytelniczy upór, który na pewno znacie z własnego doświadczenia, odłożyłabym ją na półkę i już do niej nie wróciła. Ostatecznie jestem jednak zadowolona, że tego nie zrobiłam.

Dlaczego?

Bo „Dziecko” to bardzo przyzwoita książka. Dokładnie takie określenie najbardziej mi do niej pasuje. Warsztatowo i językowo to jednak wyższa (choć nie najwyższa) thrillerowa półka. Konstrukcja fabuły też ostatecznie się broni. Po tym, jak akcja się rozkręca na dobre, książkę ciężko jest odłożyć. Barton sukcesywnie udało się domknąć wszystkie wątki, choć w pewnym momencie wydawało mi się, że jest to praktycznie niemożliwe, bo w książce jest ich bardzo dużo.

Książka Fiony Barton „Dziecko” jest też powiewem świeżości, jeśli chodzi o gatunek thrillera psychologicznego. Mamy ostatnio modę na bohaterki, które w wyniku różnych okoliczności mają problemy z psychiką i pamięcią i to wokół tego utkana jest misterna nić fabularna – tutaj tego nie ma. I chwała Fionie za to!

[OPIS WYDAWCY:  Pasjonujący thriller psychologiczny, który pokazuje, jak szokująca prawda może kryć się za gazetowymi nagłówkami…

Kiedy w wieczornej gazecie ukazuje się krótka informacja o tragedii sprzed lat – odnalezionym na placu budowy szkielecie noworodka, większość czytelników tylko przebiega po niej wzrokiem. Jednak trzy obce sobie kobiety nie mogą zignorować zamieszczonej treści.

Jednej z nich tekst przypomina o najgorszym wydarzeniu z życia.

Inna obawia się, że jej najpilniej skrywana tajemnica może zostać ujawniona.
Dla trzeciej zaś, dziennikarki, to pierwsza wskazówka w śledztwie prowadzącym do ujawnienia prawdy.

Historia dziecka musi zostać opowiedziana…]

Fiona Barton
 „Dziecko” 
tłum.: Agata Ostrowska
Wydawnictwo Czarna Owca
Premiera:  15 lutego 2018

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca