Louise Jensen – „Surogatka” [RECENZJA]

Luise Jensen jest pisarką z Wielkiej Brytanii, a książka „Surogatka” jest jej trzecim spotkaniem z polskimi czytelniczkami. Wcześniejsze dzieła „Siostra” i „Prezent” sprzedały się w setkach tysięcy egzemplarzy i zostały przetłumaczone na kilka języków.

„Surogatka” jest książką opisującą losy Kat, która za wszelką cenę pragnie dziecka, nie zważając na to, że okoliczności temu nie sprzyjają.

Bohaterce udało się stworzyć bajkowy związek ze swoim mężem, Nickiem. Do szczęścia brakuje im jedynie potomstwa. Kat nie myśli o niczym innym, jak tylko o tym. Ma obsesję.okladka_SUROGATKA_front-768x1080 (2)

Zupełnie przypadkiem (a może nie?) Kat spotyka przyjaciółkę z dzieciństwa – Lisę. Kobiety bardzo szybko odbudowują zerwane więzi i nagle okazuje się, że to Lisa może być źródłem szczęścia dla naszej głównej bohaterki.

Kat słyszy propozycję, której nie może powiedzieć „nie” i właśnie ta propozycja zmieni jej życie na zawsze.

Czego się dowiemy dzięki tej książce? Tego, że każde pragnienie, które wymyka się spod kontroli, prowadzi do tragedii.

Tego, że nigdy nie zdołamy uciec od wydarzeń z przeszłości, bo one już na zawsze pozostaną częścią nas.

A wreszcie, że można być z kimś bardzo blisko, a mimo to nie wiedzieć o nim nic.

Duży plus należy się autorce za przedstawienie problemu, z którym zmaga się dzisiaj wiele kobiet – niemożności posiadania dziecka. Brawo za podjęcie próby przedstawienia tego, czym może być każde uczucie, którego nie kontrolujemy. Oklaski za usiłowanie nadanie wszystkim bohaterom głębi, historii, ciekawej przeszłości. Ale to tyle.

Ja wiem, że ta książka ma bardzo dobre recenzje. Wiem, że budzi zachwyt u wielu czytelniczek. Mi – w ostatecznym rozrachunku – też się nawet podobała, bo sam pomysł na fabułę jest bardzo ciekawy, ale…

…nie mogę przemilczeć stylu autorki, który momentami jest drażniący i wręcz szkolny. W tej książce pełno jest słów-wydmuszek, a czasem nawet całych takich zdań. Jestem pewna, że Louise Jensen zapytana, dlaczego zdecydowała się w taki, a nie inny sposób coś opisać, nie potrafiłaby tego wyjaśnić.

Żeby nie być gołosłowną, postarałam się o kilka przykładów:

„Czuję zimny dreszcz” – A czy jest coś takiego jak ciepły dreszcz? Nie. Bo dreszcz z definicji to: «uczucie zimna połączone z drżeniem mięśni pojawiające się w chorobie lub wskutek nerwowej reakcji na coś».

„Na języku czuję smak mrozu i nadziei” – Jak smakuje nadzieja? Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. Smak mrozu też jest mi jednak odrobinę obcy.

„Nie jadam marchewek, chyba że w cieście” – A, ok. Jak w cieście to spoko. To trochę jak „nie piję alkoholu, no chyba że jedną lampkę wina dziennie”.

„Próbuję połknąć płatki śniegu, zanim roztopią się na języku” – ta konstrukcja jest nawet dość zabawna, bo próbowałam wyobrazić sobie bohaterkę, która to robi i się roześmiałam. Płatki śniegu topią się natychmiast po zetknięciu z językiem. Próba ich połknięcia z góry skazana jest na porażkę. Tak tylko mówię.

„Ołowiane niebo zasnute spuchniętymi chmurami” – ołowiane niebo już w domyśle oznacza po prostu „zachmurzone niebo”, więc wychodzi nam tu mniej więcej coś takiego jak „pokryte chmurami niebo zasnute spuchniętymi chmurami”.

Książka przepełniona jest także przymiotnikami, które w nadmiarze potrafią zanudzić i zepsuć każdą, nawet najciekawszą fabułę. Jest w niej wiele górnolotności, które w zderzeniu ze stylem pisania autorki wychodzą po prostu groteskowo.

To są rzeczy, które łatwo wybaczamy debiutantom, bo ich styl dopiero się kształtuje. Nie mogę tego jednak wybaczyć komuś, kto opublikował właśnie swoją trzecią książkę.

Wspominałam Wam już, przy okazji recenzji książki „Dziecko” Fiony Barton (znajdziecie ją TU), że z wykształcenia jestem dziennikarką. Przez lata redagowałam i poprawiałam teksty. Możliwe więc, że po prostu odezwało się u mnie zboczenie zawodowe, które odebrało mi zdolność do cieszenia się tą książką.

Wobec tego gorąco Was zachęcam do lektury i do wyrobienia sobie własnego zdania na temat twórczości Luise Jensen, bo to, że „Surogatka” nie do końca mi się podobała, nie oznacza, że i wam się nie spodoba.

Od siebie dodam jeszcze, że gdyby na motywach tego thrillera powstał film, obejrzałabym go z wielką przyjemnością! To też o czymś świadczy, prawda?

[OPIS WYDAWCY: Znasz to uczucie? Kiedy zależy ci na czymś tak bardzo, że prawie byłabyś gotowa za to zabić? Uważaj, o co prosisz… Kat i jej mąż Nick próbowali wszystkiego, żeby zostać rodzicami, i po kolejnej porażce są bliscy rezygnacji. Jednak przypadkowe spotkanie z Lisą, przyjaciółką Kat z dzieciństwa, daje parze ostatnią szansę na spełnienie marzeń. Ale przeszłość Kat i Lisy jest pełna mrocznych sekretów. Co gorsza, Kat podejrzewa, że Lisa nie mówi jej wszystkiego. Dla Kat to miała być prosta historia ze szczęśliwym zakończeniem – jednak z biegiem czasu na jej perfekcyjnym życiu zaczynają pojawiać się rysy i pęknięcia. W końcu staje się jasne, że kobieta nie może dłużej uciekać przed własną przeszłością, jeśli chce ocalić rodzinę…]

Luise Jensen
„Surogatka” 

tłum.: Aga Zano
Wydawnictwo Burda Książki
Premiera:  28 lutego 2018

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Burda Książki