Brutalna zbrodnia, która nadal owiana jest tajemnicą. „Zobacz, zobacz, co zrobiłam. Ojca, matkę dziś zabiłam”

Rankiem 4 sierpnia 1892 roku bogaty bankier z Massachusetts Andrew Borden i jego druga żona Abby zostali brutalnie zamordowani w swoim własnym domu. Jak do tego doszło? Kto zabił? Jakie tajemnice kryła ta rodzina? Od ponad stu lat ta sprawa rozpala wyobraźnię Amerykanów. Teraz historia rodziny Bordenów trafiła także pod polskie strzechy dzięki książce Sary Schmidt pt.: „Zobacz, co zrobiłam”.

Andrew Jackson Borden, który był właścicielem domu przy ulicy Second Street w Fall River od 1874 do (co oczywiste) 1892 roku. Był wysokim, szczupłym 70-latkiem o ciemnych oczach. W życiu powodziło mu się dobrze. Zaczynał co prawda jako grabarz, jednak po latach ciężkiej pracy dorobił się funkcji prezesa banku. Jego żoną była – pochodząca „z dobrego domu” – Abby Durfee Gray Borden. Sąsiedzi opisywali ją jako niską i otyłą 63-latkę.

Borden_House_92_Second_St_Fall_River_Massachusetts_1892

Dom Bordenów przy Second Street, fot. Wikimedia Commons

Borden miał dwie córki z pierwszego małżeństwa, starszą 41-letnią Emmę i młodszą, 32-letnią Lizzie. To właśnie tej drugiej w „zaszczycie” przypadło odkrycie zmasakrowanego ciała swojego ojca.

Niemal punktualnie o 11:00 domem przy Second Street wstrząsnął krzyk:

– Maggie, zejdź!

– W czym problem?

– Zejdź szybko, ojciec nie żyje! Ktoś tu przyszedł i go zabił!

Kiedy pokojówka Bridget Sullivan (przez domowników nazywana Maggie, na cześć swojej poprzedniczki) zeszła na dół, w bawialni zastała spokojną i opanowaną Lizzie. Kiedy wezwano policję, a do domu zbiegły się już  „życzliwe”  sąsiadki, w sypialni odkryto także ciało Abby Borden. Dla funkcjonariuszy było jasne, że nie żyła od wielu godzin.

Obie ofiary otrzymały kilkadziesiąt ciosów siekierą.

AbbyBorden

Ciała Abby i Adrew Bordenów, fot. Wikimedia Commons

W miarę upływu dni opowieści Lizzie o tym, co robiła tego dnia, ciągle się zmieniały. Policja i sąsiedzi zauważyli jednocześnie, że nie wyglądała na zdenerwowaną i nie zachowywała się tak, jak powinna: nie rozpaczała ani nie płakała.

Dzięki relacjom Lizzie udało się jednak ustalić najważniejsze fakty. W dniu masakry w domu Bordenów, pokojówka, macocha i ojciec od rana skarżyli się na bóle żołądka, wszyscy wymiotowali. Ojciec Lizzie miał wyjść do pracy, jednak po kilku godzinach wrócił do domu, wycieńczony chorobą. Aby odpocząć, położył się na sofie, z której już nie dane było mu wstać.

Zobacz, zobacz, co zrobiłam,

Ojca, matkę dziś zabiłam.

Siekierą, siekierą łup,

Przy trupie leży trup.

W tym samym czasie macocha kobiety, mimo że nadal skarżyła się na ból, miała rzekomo opuścić dom, aby odwiedzić chorą krewną. Pokojówka myła okna. Zaś siostra Lizzie, Emma, od dłuższego czasu przebywała z wizytą u swojej przyjaciółki.

W zeznaniach kobiety pojawił się także brat matki dziewcząt – John, który miał przyjechać z wizytą dzień wcześniej, jednak opuścił dom rankiem i od tamtej pory nikt go nie widział.

Funkcjonariusze nie znaleźli żadnych śladów włamania, z domu nie zniknęło nic znaczącego. Zeznania Lizzie zmieniały się jak w kalejdoskopie. Coś było nie tak.

11 sierpnia 1892 roku, w dniu pogrzebu, Lizzie Borden została aresztowana za zamordowanie swojego ojca i macochy. Zamknięto ją w więzieniu w Taunton, gdzie oczekiwała na proces. Dziesięć miesięcy później stanęła przed sądem w New Bedford.

BW_Clinedinst,_the_Borden_murder_trial_cph.3c23237

Sprawa morderstwa Bordenów była szeroko relacjonowana w prasie na całym świecie, fot. Wikimedia Commons

Panienki Borden – posiadające teraz spory majątek odziedziczony po swoim ojcu i macosze – wynajęły Andrew Jenningsa, prawnika swojego ojca, który spisał się na medal.

Sąd wydał wyrok, który zaskoczył część opinii publicznej. Orzekł, że Lizzie Borden jest niewinna.

Sprawa morderstwa nigdy nie została rozwiązana.

Ech, ta Lizzie

rs-lizzie-borden-7adfc7e9-1a74-4e6e-ace2-fcf2183d6474

Lizzie Borden, fot.  Wikimedia Commons

Od samego początku Lizzie Borden budziła ogromne emocje. Podczas, gdy wielu uważało ją za winną, o wiele więcej osób sądziło, że jest niewinna, argumentując swoje stanowisko tym, że nie mogła popełnić zbrodni, ponieważ kobiety nie są zdolne do  przemocy.

Z jednej strony podkreślano, że Lizzie była osobą wierzącą, serdeczną i pomocną. Z drugiej – że miała sporo żalu do swojego ojca. Choć Borden był bogatym człowiekiem, rodzina żyła skromnie, a pan domu oszczędzał, na czym się tylko dało. (Jak się później okazało, właśnie to skąpstwo było przyczyną zatrucia pokarmowego w domu Bordenów. Wszyscy jedli stare i zepsute jedzenie).

Do tego bankier miał ciężką rękę i często pomiatał swoją córką.

Obrońcy oskarżonej podkreślali, że Lizzie straciła matkę, mając jedynie 2 lata, a macocha – którą ojciec poślubił trzy lata po śmierci swojej pierwszej żony – była dla niej ważną osobą, którą kochała i ceniła. Przeciwnicy dodawali wtedy, że młodsza Bordenówna nienawidziła do niej mówić „mamo” i oburzała się, kiedy ktoś używał tego określenia.

W dniu wydania wyroku przed sądem odbywały się protesty. Ludzie skandowali „Uwolnić Lizzie Borden!”. Wiadomo było, że jeśli zostanie ona uznana za winną, skażą ją na śmierć. Tak się jednak nie stało. Sędziowie nie chcieli mieć na swoich rękach krwi kobiety, która budziła tak niejednoznaczne emocje.

Mimo społecznego ostracyzmu Lizzie Borden nigdy nie opuściła Fall River. Po wyjściu z aresztu kupiła dom, w którym zamieszkała ze swoją siostrą Emmą. Jednak relacja sióstr nie była idealna. Miały się kłócić o to, że Lizzie trwoni pieniądze, podczas gdy Emma, jak ojciec, była raczej oszczędna. Do tej pory nikt nie wie, co wydarzyło się między siostrami w 1905 roku. Wiadomo jedynie, że Emma nagle opuściła dom. Nigdy więcej nie rozmawiała z siostrą.

0e3cbd30df22d3a0757c5bb5427efb93

Emma i Lizzie Borden, fot. Wikimedia Commons

Lizzie Borden zmarła na zapalenia płuc 1 czerwca 1927 roku (miała 66 lat) i została pochowana po zachodzie słońca na cmentarzu Oak Grove. Na pogrzeb nikt nie przyszedł.

Emma Borden zmarła 10 czerwca – zaledwie 9 dni po swojej siostrze – w wieku 76 lat.

Z wizytą u Bordenów

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dom Bordenów aktualnie, fot. Wikimedia Commons

Dzisiaj dom Bordenów wbrew pozorom nie świeci pustkami. Z dbałością pomalowano go na zielono. Obok stoi znak „Lizzie Borden Bed & Breakfast”. Przed schodami do posiadłości znajduje się tabliczka, która głosi „Uwaga na głowę! Niski sufit! W tym domu doszło już do dwóch śmiertelnych urazów głowy!”.

W jego wnętrzach funkcjonuje dobrze prosperujący… pensjonat. Goście mają do swojej dyspozycji aż 8 sypialni, które w komfortowych warunkach pomieszczą aż 16 osób. Po domu urządzane są wycieczki, podczas których można sfotografować się w miejscu śmierci mieszkańców.

Za specjalną dopłatą na śniadanie można zjeść to samo, co jedli państwo Borden w dniu swojej śmierci.

Całkiem niedawno właściciele pensjonatu, Donald Woods i Lee-ann Wilber, zakupili także Maplewood – dom, w którym Lizzie Borden mieszkała aż do swojej śmierci. Liczą – zapewne słusznie – że to przyniesie jeszcze większe zyski.

10 lat razem z Lizzie

Autorka książki „Zobacz, co zrobiłam” Sarah Schmidt przez 10 lat badała zawiłą historię rodu Bordenów. Jak sama wyjaśnia, natrafiła na nią przez przypadek. Kiedy była w księgarni, książka opisująca losy Lizzie Borden dosłownie wylądowała u jej stóp. To z niej dowiedziała się o tragedii, do której doszło w domu przy Second Street w Fall River.

„Odłożyłam książkę na półkę i poszłam do domu. Ale Lizzie miała inne plany. Tej nocy odwiedziła mnie we śnie, usiadła na końcu mojego łóżka, szturchnęła moje nogi i powiedziała: mam ci coś do powiedzenia” – pisała Schmidt w swoim artykule dla „Telegraph”, dodając, że Lizzie śniła jej się przez tydzień i to wtedy doszła do wniosku, że musi opowiedzieć tę historię po swojemu.

Schmidt postanowiła odtworzyć wydarzenia związane ze śmiercią Bordenów, ale nie tylko. Skupiła się także na relacjach, jakie panowały między domownikami i udało jej się opisać je w niezwykły, a momentami nawet wywołujący dreszcze sposób. W jej książce znajdziemy wersję wydarzeń czterech osób: Lizzie Borden, Emmy Borden, służącej Bridget i Benjamina – mężczyzny, który jest uwikłany w podejrzane interesy z Johnem Morsem, wujem Lizzie i Emmy.

„Ta historia zmusza nas do kwestionowania więzi rodzinnych, sprawia, że zastanawiamy się, czy kiedykolwiek możemy naprawdę poznać naszych bliskich” – uważa autorka książki.

Dla mnie to świetnie opowiedziana historia, oparta na faktach, które nadal, po tylu latach, mrożą krew w żyłach.

Podczas pracy nad artykułem korzystałam z książki „Zobacz, co zrobiłam” Sary Schmidt, którą przeczytałam dzięki wydawnictwu W.A.B. A także z artykułów opublikowanych w „New York Times” i „Telegraph”.

zobacz-co-zrobilam-b-iext52601275

[OPIS WYDAWCY: Suspens, mroczne tajemnice rodzinne i bohaterka owiana złą sławą – znakomita, oparta na faktach powieść, która rzuca nowe światło na jedną z najbardziej zagadkowych zbrodni w historii Stanów Zjednoczonych.

Pewnego sierpniowego dnia 1892 roku w Fall River w stanie Massachusetts w domu zamożnej i szanowanej rodziny Bordenów dochodzi do brutalnego morderstwa. Ofiarami są ojciec i macocha trzydziestodwuletniej Lizzie, która w czasie ataku najpewniej przebywała w domu. Szybko staje się główną podejrzaną. Czy rzeczywiście była zdolna zabić najbliższych? Do dziś nie wiadomo. Ani śledztwo, ani głośny proces sądowy, którym przez parę tygodni żyła niemal cała Ameryka, nie rozstrzygnęły sprawy. Po zwolnieniu z aresztu Lizzie przez trzydzieści pięć lat nadal mieszkała w rodzinnym miasteczku, niezrażona niechęcią sąsiadów i plotkami na swój temat.

Sarah Schmidt w powieści Zobacz, co zrobiłam powraca do tych dramatycznych dni, kiedy społeczność Fall River nie mogła wyjść z szoku, miejscowi policjanci rozpoczęli najtrudniejsze w swojej karierze śledztwo, a rozbita emocjonalnie i cierpiąca na zaniki pamięci Lizzie miała oparcie jedynie w starszej siostrze, Emmie. Czy jest szansa na rozwikłanie zagadki historycznej zbrodni, skoro każda z relacji o tamtych wydarzeniach prowadzi coraz głębiej w mrok życia rodziny Bordenów i ich skomplikowanych uczuciowych relacji?

Historia Lizzie Borden stała się podstawą filmu fabularnego Lizzie (2018) z Chloë Sevigny i Kristen Stewart w rolach głównych.

Niezapomniany debiut… Wciągający jak powieść kryminalna, obyczajowa i historyczna w jednym. – „Publishers Weekly”

Dziwaczna i wciągająca opowieść. Sarah Schmidt tchnęła nowe życie w mroczną, złożoną historię Lizzie Borden i jej rodziny, tak że trudno się od tego uwolnić. – Paula Hawkins, autorka „Dziewczyny z pociągu”.

Niepokojąca, poruszająca i pełna psychologicznego napięcia powieść pozwala inaczej spojrzeć na niesławną sprawę XIX-wiecznego morderstwa. Mocny, doskonale udokumentowany debiut każe wrócić do odwiecznych amerykańskich dramatów o przemocy i odkupieniu, przywołując zniewalające głosy przeszłości.- Dominic Smith, autor The Last Painting of Sara de Vos, bestsellera „New York Timesa”]

Sarah Schmidt
„Zobacz, co zrobiłam”
Tłum.: Dobromiła Jankowska
Wydawnictwo W.A.B.
Premiera: 18 kwietnia 2018