J.D. Barker – „Czwarta Małpa” [RECENZJA]

Skończyłam czytać książkę i natychmiast podbiegłam do mojego konkubenta z niezwykle ważnym pytaniem:
– M, mam wypieki na twarzy?
– No, masz. A co?
– To znaczy, że książka była dobra!

I tym pozytywnym akcentem pragnę zacząć dla Was recenzję „Czwartej Małpy” J.D. Barkera, pierwszego kryminału od wielu miesięcy, który tak bardzo mnie zachwycił.

Musicie wiedzieć, że w kryminałach lubuję się od lat, ale po przemaglowaniu na wszystkie strony Nessera, Mankella i Nesbø, mało kto jest w stanie jeszcze mnie zaskoczyć. Ostatnim odkryciem na ich miarę był dla mnie Samuel Bjørk, a miało ono miejsce jakieś dwa lata temu. (Przy okazji, polecam „Sezon niewinnych” i „Sowę” wszystkim miłośnikom gatunku). Musicie więc zrozumieć, że do J.D. Barkera podeszłam bez większych oczekiwań. O ja głupia i naiwna. Książka zrobiła mi z mózgiem tak:

giphy

Właściwie na tym mogłabym zakończyć tę recenzję, żeby nie marnować waszego czasu, który moglibyście przeznaczyć na przeczytanie tego kryminału. Jednak mam jeszcze kilka cennych informacji dla tych, którzy się wahają.

Pierwszy trup pojawia się już na samym początku książki i jest to trup nie byle jaki. Policjanci bez cienia wątpliwości stwierdzają, że człowiek, który postanowił rzucić się pod autobus, to seryjny morderca nazywany „Zabójcą Czwartej Małpy”. I – tak właściwie -to są dla nich dobre wiadomości.

Sytuacja drastycznie pogarsza się jednak wtedy, kiedy przy ciele owego trupa zostaje znaleziony charakterystyczny pakunek, z… uchem w środku. Widzicie – Zabójca Czwartej Małpy bardzo lubi plany i harmonogramy. Zawsze ich przestrzega. A w tym wypadku harmonogram zakłada: porwanie, odcinanie ucha, wyłupienie oczu i pozbawienie ofiary języka. Potem jest już tylko śmierć. Dlaczego tak? Wszystko ma związek ze starą legendą o Trzech Mądrych Małpach. I tu się skupcie:

Pierwsza małpa nazywa się Mizaru – co oznacza „nie widzę nic złego”, druga to Kikazaru, czyli „nie słyszę nic złego”, a trzecia zwie się Iwazaru („nie mówię nic złego”). Małpki te istnieją naprawdę, a ich wizerunek można zobaczyć w Nikkō Tōshō-gū w Japonii.

fot. Michael Maggs

fot. Michael Maggs/Wikipedia

Mało kto wie jednak, że początkowo małpki były cztery. Shizaru („nie czynię nic złego”) zniknęła z rzeźb i grafik mniej więcej w XVII wieku i już nigdy więcej się na nich nie pojawiła. Tę czwartą małpę skrzętnie do swojej powieści wplótł J.D. Barker i chwała mu za to. Symbolika Czterech Małp dobrze komponuje się z całą historią, nadając jej głębszego sensu.

44148ef61c6d31229ae122fe2071bfd3

A tu widzicie Cztery Mądre Małpy

Od momentu odkrycia ucha na miejscu wypadku rozpoczyna się wyścig z czasem. Policjanci nadal nie wiedzą, kim tak naprawdę był #4MK (skrótowa ksywa zabójcy), więc próbują ustalić jego tożsamość. Pomóc w tym ma znaleziony przy zwłokach pamiętnik.

Śledczy Sam Porter będzie musiał przeczytać go bardzo dokładnie, żeby rozwiązać zagadkę. Praca wre, bo wypadałoby się jeszcze dowiedzieć, do kogo dokładnie należy ucho odkryte w paczce. W międzyczasie Porter boryka się z problemami osobistymi, co nie ułatwia mu śledztwa.

W „Czwartej małpie” jest wszystko co powinien mieć dobry kryminał: brutalny i wybitnie inteligentny seryjny zabójca, wspaniały detektyw po przejściach, brudne interesy, dużo krwi, flaków i innych części ciała, trudna do rozwikłania zagadka, której rozwiązanie przez całą lekturę tak naprawdę tkwi pod naszym nosem, są dobre żarty i czarny humor, jest wspaniała chemia między bohaterami i mogłabym tak wymieniać i wymieniać, bo J.D. Barker jakimś cudem w tej książce zawarł WSZYSTKO.

Narracja prowadzona jest wielotorowo – czytelnik z pierwszej ręki otrzymuje relację detektywa prowadzącego śledztwo, jego partnerki i dziewczyny porwanej przez seryjnego zabójcę. A cała historia ubarwiona (oj i to jeszcze jak), jest fragmentami pamiętnika Zabójcy Czwartej Małpy.

Taka kompozycja sprawia, że niemal każdy rozdział kończymy z wypiekami na twarzy, w oczekiwaniu na to, co wydarzy się dalej. Rozdziały są krótkie, więc akcja toczy się dynamicznie. Tak jak lubię.

Czy do czegoś się przyczepię? Tak. Ale tylko do jednej rzeczy. Strasznie nie podoba mi się przekład nazwy „Four Monkey Killer” na „Zabójca Czwartej Małpy”. Po pierwsze, gdyby Barker chciał, aby tak nazywać jego bohatera, użyłby formy „fourth”, a nie użył.

Przyznajcie, że brzmi to jakoś koślawo, bo wydaje się, że nasz antagonista po prostu zabił Czwartą Małpę, a kompletnie nie o to tu chodzi. Choć z drugiej strony wymyślenie prawidłowego sformułowania trafiającego do czytelnika, wcale nie jest takie łatwe. Więc ostatecznie tłumacza rozgrzeszam.

Wiem już, że J.D. Barker pisze drugi tom serii o detektywie Samie Porterze („The Fifth To Die”). I macie to jak w banku, że ją też przeczytam i zrecenzuję. Oby nie trzeba było długo czekać na polskie wydanie, Amerykanie wypuszczają książkę w lipcu 2018 roku.

1293969449

J.D. Barker
„Czwarta małpa”
Tłum.: Agnieszka Wyszogrodzka-Gaik
Wydawnictwo Czarna Owca
Premiera: 4 kwietnia 2018

[OPIS WYDAWCY: Tajemniczy seryjny morderca zwany przez policję Zabójcą Czwartej Małpy sieje grozę wśród mieszkańców Chicago. Policja od lat bezskutecznie próbuje odkryć jego tożsamość.

Przełomem w śledztwie jest wypadek, w którym pod kołami autobusu ginie pieszy. Prawdopodobnie to Zabójca Czwartej Małpy: przy zwłokach zostaje znalezione charakterystyczne pudełko z fragmentem ciała uprowadzonej ofiary.

Detektyw Sam Porter w kieszeni marynarki mężczyzny znajduje pamiętnik. Musi wejść w umysł psychopaty, by zrozumieć jego zagmatwaną historię i odnaleźć ostatnią porwaną osobę. Zanim będzie za późno…

J. D. Barker – światowej sławy autor bestsellerów, zdobywca licznych nagród literackich. Jego książki porównuje się do dzieł Stephena Kinga, Deana Koontza i Thomasa Harrisa. Mieszka w Pennsylvanii.]

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Czarna Owca.

 

Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.