Wszystkie kłamstwa A.J. Finna. Dlaczego autor „Kobiety w oknie” kłamał, że ma raka?

Dan Mallory to autor książki „Kobieta w oknie”, którą opublikował pod pseudonimem A.J. Finn. Thriller wydany na początku ubiegłego roku błyskawicznie stał się bestsellerem, także w Polsce. Prawa do jego wydania zostały sprzedane do aż 40 krajów! Ale nie o tym będzie ten tekst.

PRZECZYTAJ MOJĄ RECENZJĘ KSIĄŻKI „KOBIETA W OKNIE” A.J. FINNA

Wczoraj na jaw wyszły kłamstwa, którymi przez całą swoją karierę zawodową Mallory częstował swoje otoczenie…

Zaczęło się od drobnostek – jak opowiadanie na spotkaniach autorskich o tym, że podczas swojej wycieczki do Chin rodzina, u której nocował cały czas go komplementowała. Na kolejnym już spotkaniu z fanami, które odbyło się dwa tygodnie później, powtórzył tę anegdotkę, tyle, że główną rolę odgrywali w niej już nie Chińczycy, a… Japończycy. Mallory nie czuł jednak potrzeby, aby tłumaczyć się z tego, czemu jego historie przybierają różne formy i wersje.

Później machina ruszyła. Mallory/Finn opowiadał swoim fanom między innymi o tym, jak podczas pracy w wydawnictwie Little w latach 2009-2012, osobiście zarekomendował wydanie książki, którą J.K. Rowling napisała pod pseudonimem („Wołanie kukułki” Robert Galbraith), a potem dodał jeszcze, że wykładał na Oksfordzie, gdzie uzyskał doktorat. Takie informacje robiły ogromne wrażenie na jego czytelnikach i otoczeniu.

Nie trzeba było jednak długo czekać, aż ktoś postanowi to sprawdzić. Weryfikacja tych informacji nie była trudna. Zadania podjął się dziennikarz „New Yorker”, Ian Parker, który dowiódł, że Mallory ani nie ma doktoratu z Oksfordu, ani nie miał nic do czynienia z wydaniem książki Rowling. Parker szybko zorientował się, że kłamstw było jeszcze więcej. I poszedł ich śladem spotykając się z rodziną, znajomymi i współpracownikami pisarza, odkrywając mocno szokujące fakty.

Jakie?

Mallory opowiadał, że jego matka ma raka piersi, a on się nią opiekuje. Mówił, że jego brat jest upośledzony, a do tego cierpi na mukowiscydozę, a kiedy było mu to na rękę, wszystkim wyznawał, że jego brat zmarł.  Później miała umrzeć także matka, a sam Mallory miał się dowiedzieć, że ma guza mózgu.

Wszystko to nie było prawdą.

Pamela Mallory, matka Dana, żyje, ma się dobrze i posiada nawet konto na Instagramie. A Ian Parker odkrył, że Mallory ma dużą i bardzo bardzo ŻYWĄ rodzinę. Jego rodzice są małżeństwem od 40 lat, brat nazywa się Jake Mallory i niedawno się ożenił, a obaj panowie mają jeszcze dwie siostry Hope i Elizbeth. Czemu autorowi zależało na to, aby ludzie myśleli, że cała jego rodzina nie żyje? Mallory jest cwany, wie, że tragedia się sprzedaje, a ludzie inaczej patrzą na kogoś, kto poradził sobie z rodzinnym dramatem, są wtedy bardziej przychylni. Za tymi kłamstwami stoi także poważna (tym razem raczej prawdziwa) choroba, ale o tym później.

Kłamstw było znacznie więcej. Jakie one były?

Mallory mówił, że pracował nad scenariuszem do filmu „Oszukać przeznaczenie” na prośbę reżysera, Jamesa Wonga. To nieprawda.

Twierdził, że posiada dwa doktoraty, a w wydawnictwie pracował jako redaktor. To nieprawda. Był jedynie asystentem.

Mówił w pracy, że dostał lepszą propozycję pracy z innego wydawnictwa, aby wymusić podwyżkę. Nie było to prawdą.

Wyznał przyjaciołom, że ma nieoperacyjnego guza mózgu i będzie żył jeszcze maksymalnie 10 lat. Mówił, że szuka innowacyjnych metod terapii, a do pracy przychodził w czapce z daszkiem, aby dać wszystkim do zrozumienia, że próbuje ukryć to, iż w wyniku chemioterapii stracił włosy. Żadnych włosów nie stracił. To nieprawda.

Autor podawał się za swojego brata i pisał w jego imieniu maile do swoich współpracowników, w których twierdził, że Dan Mallory przebywa w szpitalu i poddaje się leczeniu, ponieważ tym razem ma guza w kręgosłupie. Żadnego guza nie było. Operacji też. To nie brat pisał te maile. To wszystko nieprawda.

Współpracownicy Mallory’ego wspominają także, że kiedy zatrudnił się w wydawnictwie Ballantine należącym do Random House, miał zwyczaj pracować przy biurku swojej szefowej po nocach. A kiedy jasne już było, że nie utrzyma tej pracy, jego koledzy zaczęli znajdować w biurze i w gabinecie pani dyrektor kubki wypełnione… moczem. I choć nie mieli dowodów, że to on je tam zostawiał, problem zniknął po tym, jak Mallory został zwolniony.

Cała opowieść Iana Parkera odsłania przed nami wiele informacji, które są niesamowicie zaskakujące. Ale chyba przede wszystkim budzą niepokój. Dziennikarzowi udało dowiedzieć się, że Dan Mallory, którego znamy jako A.J. Finn cierpi na chorobę afektywną dwubiegunową, a to już nie są żarty. Ta choroba w dużej mierze mogła przyczynić się do tego, że pisarz zachowywał się tak, jak się zachowywał. Cała ta historia jest jednak tak nieprawdopodobna, że i do tych doniesień podchodzę z dużą dozą ostrożności.

Jednocześnie mam zamiar poświęcić trochę czasu na refleksję nad tym, w którą stronę zmierzają wydawnictwa i ich marketing, że – mając przed sobą osobę z ewidentnym zaburzeniem – pozwoliły jej opowiadać takie bajki w wywiadach, tylko po to, aby wieści poszły w świat, a sprzedaż książki wzrosła. Naprawdę nikt z nich nie odkrył, że autor kłamie? Nikt nie widział, że ma jakiś problem? Nie chce mi się w to wierzyć.

Czy to co się teraz dzieje, oznacza, że gwiazda A.J. Finna zniknie z pisarskiego firmamentu? Raczej nie.

Już w tym roku premierę powinna mieć ekranizacja książki A.J. Finna „Kobieta w oknie” – zaplanowano ją na 4 października (w UK i USA). Mallory dostał za prawa aż milion dolarów. Autor RZEKOMO pracuje także nad swoją kolejną książką. Już zapowiedział, że jej akcja będzie rozgrywać się w San Francisco. Oby, zanim ją napisze, udał się do specjalisty po pomoc, której potrzebuje.

Głodnych informacji odsyłam do materiału Iana Parkera zamieszczonego na łamach „New Yorkera”. Znajdziecie go klikając w TEN link.

Chcesz być na bieżąco? Wpadnij na mojego Facebooka!

Lubisz oglądać ładne obrazki? Zajrzyj na mój Instagram!

Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.