A Rzym pochłonął mrok… Czyli o książce Donato Carrisi – „Władca ciemności”

nacho-arteaga-149521-unsplash

Spotkania z włoską literaturą są dla mnie jak wieczór pod kocem z lampką wina (tudzież pięcioma). Jest przyjemnie, niespiesznie i przytulnie, a jednocześnie za rogiem czai się ryzyko (w postaci kaca).

Dlatego, kiedy otrzymałam książkę „Władca ciemności” Carrisiego do recenzji, od razu się za nią zabrałam. Po moich poprzednich doświadczeniach z tym autorem i jego „Dziewczyną we mgle” wiedziałam, że mogę się spodziewać literatury na poziomie i nie zawiodłam się.

„Władca ciemności” to o trzecia książka z cyklu o Marcusie, a zarazem druga książka Donato Carrisi, którą miałam okazję przeczytać. Dla wszystkich, którzy zastanawiają się, czy ogarną fabułę, jeśli nie czytali poprzednich części, mam dobrą wiadomość – ogarniecie. Choć wśród fanów cyklu nie brakuje opinii, że „Władca ciemności” jest najsłabszą książką autora w całym tym gronie.

Na samym początku opowieści dowiadujemy się, że Rzym stoi przed ogromnym wyzwaniem. Z powodu solidnych opadów deszczu miastu grozi paraliż, a burza, która szalała jakiś czas temu w tym rejonie, uszkodziła do tego elektrownię. Ma stać się więc to, czego od wieków obawiali się Rzymianie – miasto pogrąży się w ciemności.

Później mamy do czynienia z przedziwnym splotem okoliczności. Główny bohater , penitencjariusz Marcus budzi się w Tullianum, czyli w czymś, co po polsku nazwalibyśmy więzieniem Mamertyńskim. Tego typu więzienia składały się z czegoś w rodzaju dwóch komór  – w tej górnej odbywały się zwykle tortury, a w dolnej umieszczano więźnia po to, aby słuchał, jak cierpi jego kolega w niedoli. Wyglądało to mniej więcej tak:

14765025432_4c74a3c6c9_b

Miejsce to ma także symboliczne znaczenie, ponieważ katolicy wierzą, że to właśnie tam więziono Piotra i Pawła. Jak zapewne się domyślacie, wydostanie się z Tullianum graniczy z cudem.

W międzyczasie okazuje się, że Sandra Vega, była policyjna pani fotograf, zostaje wezwana na komendę. W mieście doszło do brutalnego mordu, a przestępca jakimś cudem zostawił komórkę w taksówce, na której znaleziono film dokumentujący przebieg tego morderstwa. Do tego, jak się później okazuje, w tym samym telefonie było także zdjęcie… Sandry.

Po tym splocie wydarzeń ruszamy w podróż po zaciemnionym Rzymie, pełnym bestii gotowych wyjść z ukrycia. Marcus będzie próbował dojść do tego, kto uwięził go w Tullianum, Sandra spróbuje odkryć kim jest morderca od telefonu, a w tak zwanym międzyczasie służby będą stawać na rzęsach, aby Rzym w ogóle ocalał, bo wiele wskazuje na to, że czeka go zagłada.

Pomiędzy tym wszystkim pojawiają się także wielce intrygujące sprawy: 4-letniego chłopczyka porwanego przed laty, którego do tej pory nie udało się odnaleźć i śmiertelnie groźnego seryjnego mordercy, który ukrywa się w watykańskich murach. Tło dla tego wszystkiego stanowią kardynalskie rozgrywki, dziwne, sekciarskie rytuały i szemrani policjanci.

Carrisi przeplata więc wątki historyczne z kryminalnymi, bardzo dosadnie prezentując nam motywacje swoich bohaterów. Nic nie jest takie jak się wydaje, a zakończenie mocno zaskakuje. Niektóre elementy książki uderzają w ton fantasy, ale taki zabieg nie razi, a wręcz przeciwnie, dodaje całej fabule pikanterii.

Autor w książce na każdym kroku popisuje się zdobytą przez siebie wiedzą, co sprawia, że książka jest naszpikowana cennymi informacjami, które jednocześnie wnoszą coś do  fabuły. A że Carrisi to absolwent prawa ze specjalnością w kryminologii i behawiorystyce – całość ma ręce i nogi i nie zawodzi czytelnika.

Jak to we włoskich kryminałach bywa, napięcie budowane jest powoli, ale nie na tyle wolno, żeby się nudzić. Wszystko jest wyważone i podane ze smakiem.

Pozostaje mi więc nie przeciągać dłużej i po prostu napisać – kolejną książkę Donato Carrisiego polecam z czystym sumieniem, a ode mnie dostaje ona mocne 7/10.

wladca-ciemnosci-b-iext53782294

[OPIS WYDAWCY: Gdy zapadają ciemności, pojawia się strach…
Gwałtowna burza doprowadza do awarii elektrowni i zmusza władze Rzymu do ogłoszenia dwudziestoczterogodzinnej przerwy w dostawie prądu. A już przed pięciuset laty papież Leon X w tajemniczej bulli ostrzegał, aby chronić Rzym przed pogrążeniem się w ciemnościach…

Nad miasto, w którym zapanowały panika i chaos, nadciąga w milczeniu mroczny cień pozostawiający za sobą szlak pełen trupów i… znaków. Może je odczytać tylko Marcus, łowca cieni przeszkolony w rozpoznawaniu anomalii występujących na miejscach zbrodni. Penitencjariusz utracił jednak swoją najcenniejszą broń – pamięć, co daje mordercy ogromną przewagę.]

Donato Carrisi

„Władca ciemności”

Tłumaczenie: Jan Jackowicz

Wydawnictwo Albatros

Premiera: 30 stycznia 2019

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Albatros 

logotyp-albatros

Chcesz być na bieżąco? Wpadnij na mojego Facebooka!

Lubisz oglądać ładne obrazki? Zajrzyj na mój Instagram!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: