Serial na weekend: „White Lines” od Netflixa. Czy warto go obejrzeć?

Na pustyni w gorącej Almerii zostaje odnalezione zmumifikowane ciało młodego niegdyś człowieka. Prędko okazuje się, że to zaginiony 20 lat temu Axel Collins – brytyjski DJ, którego hity rozgrzewały parkiety na pobliskiej Ibizie.

Jak się tam znalazł? Czy ktoś go zabił? Na te pytania odpowiedzi spróbuje poszukać jego siostra Zoe Walker. Okaże się, że przy okazji znajdzie odpowiedź na wiele innych pytań, także na te, na które nigdy nie chciała poznać odpowiedzi.

Dokąd prowadzą białe kreski?

Zoe, poukładana bibliotekarka z Manchesteru, zostawia w Wielkiej Brytanii swoją córkę i męża i rusza na gorącą, kipiącą seksem i narkotykami Ibizę, aby odkryć prawdę – nie tylko o śmierci brata, ale także o sobie.

Na Ibizie 35-latka spotyka się z dawnymi przyjaciółmi swojego brata: Anną (Angela Griffin), Marcusem (Daniel Mays), Kiką (Marta Milans) i Davidem (Laurence Fox), którzy ponad 20 lat temu razem z Axelem opuścili pochmurny Manchester na rzecz gorącej Ibizy.

Zoe jednak dość szybko zauważa, że więzi między nimi są conajmniej dziwne i od razu (z resztą słusznie) zaczyna podejrzewać, że coś przed nią ukrywają.

Bohaterka poznaje także rodzinę Calafatów – jednych z najbogatszych ludzi na wyspie. Należy do niej wspomniana wyżej Kika, która była pierwszą wielką miłością Axela, co nie do końca podobało się jej władczemu ojcu.

Warto przy tej okazji wspomnieć także o bracie Kiki – Oriolu, bo on też odegra niemałą rolę w całej tej historii. Oriol też znał Axela i nie bardzo się lubili. Teraz jednak jest szanowanym mieszkańcem Ibizy, który zajmuje się rodzinnymi biznesami (z przerwą na branie udziału w orgiach i podkochiwaniu się we własnej matce).

Zoe nieoczekiwanie zaczyna zbliżać się także do szefa ochrony rodziny – Boxera (Nuno Lopes) na tyle, że zaczyna to zagrażać jej małżeństwu i życiu rodzinnemu w Manchesterze…

No ale kaman! oto Boxer:

W trakcie odnawiania dawnych znajomości i nawiązywania tych całkiem nowych, Zoe dociera do wyników autopsji swojego brata, które jednoznacznie wskazują, że jego śmierci nie była ani lekka, ani przyjemna – tak delikatnie rzecz ujmując. Wpada więc w spiralę pytań i odpowiedzi, w której razem z nią kręcą się jej głupie pomysły, niestabilna natura, seks, narkotyki i… rumuńska mafia.

Álex Pina w akcji

Kiedy czytałam recenzje tego serialu widziałam, że wiele osób nie może się pogodzić z tym, że Zoe jest lekkomyślna i impulsywna. Ci mniej cierpliwi w związku z tym porzucają oglądanie White Lines. No cóź. Ich strata.

Moim zdaniem pora się pogodzić z tym, że czasy seriali, w których trzeba koniecznie lubić głównego bohatera już dawno się skończyły. I dobrze. Jeśli główny bohater cię irytuje – to znaczy, że taka była intencja twórców serialu! A ci nie są przypadkowymi ludźmi…

Za scenariusz i reżyserię White lines odpowiada bowiem Álex Pina – twórca dobrze wam już chyba znanego „Domu z papieru”. I w kontekście niepochlebnych recenzji tego serialu, wiele osób zdaje się o tym zapominać.

10 powodów, dla których MUSISZ obejrzeć „Dom z papieru”

Pina nie jest wbrew pozorom mistrzem w konstruowaniu skomplikowanych kryminalnych historii. Jest za to mistrzem w kreowaniu bohaterów – ich relacji, osobowości i konfliktów, w które między sobą wchodzą. W tym serialu wyszło mu to na 5+.

White Lines – czy warto?

Warto.

Oczywiście – jest w tym serialu wiele scen, w których kapcie spadną wam ze stóp. Są takie, w których absurd goni absurd i trudno się nie roześmiać, są też te mocno kontrowersyjne, których sens zakwestionujecie, ale są też takie, które pięknie dopełniają całej historii i z przyjemnością zobaczycie jeden odcinek, później drugi, aż dobrniecie do końca z poczuciem niedosytu.

Dla niepocieszonych – końcówka serialu zostawia sporą furtkę do tego, aby powstał drugi sezon.

Chcesz być na bieżąco? Wpadnij na Facebooka!

Lubisz oglądać ładne obrazki? Zajrzyj na Instagram!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: